Włóczki cruelty-free i sposób na noszenie wełny, tak by nie krzywdzić.

Rok temu myślałam że odkryłam nową, hipsterską pasję życia.

Robienie swetrów na drutach. 

Idealnie wpisało się to w nowe miejsce zamieszkania - Laponia, śnieg, renifery. Wiadomo.

A potem, potem zaczęłam zadawać sobie pytania dotyczące wełny. I przyszła do mnie świadomość.

 

I już kiedyś pisałam o tym, że świadomość to suka.

Nie da się dziewczyny zapomnieć.

 

To wpis dedykowany osobom, które nie chcą przyczyniać się do cierpienia i zabijania zwierząt. Dla tych, które nie tylko swojego Reksia poduszkowca kochają ale i w owcy widzą żywe stworzenie a nie tylko wełnę i udko z grilla.

 

Chcę odpowiedzieć dzisiaj na pytania z trzech kategorii:

1) Jak wygląda proces produkcji wełny? Czy strzyżenie owiec sprawia im ból?

2) Które materiały do dziergania są cruelty-free i gdzie można się w nie zaopatrzyć? Jak czytać etykiety produktów i ubrań?

3) Jeśli już nosić wełnę, to pod jakimi warunkami? Jakie są moje sposoby na kupowanie ubrań cruelty-free?


1) Jak wygląda proces produkcji wełny? Czy strzyżenie owiec sprawia im ból?

Uwaga: Zaczniemy od gorzkiej piguły. Możesz to przescrollować, jeśli wiesz, że zaboli. Bo to trafia w czuły punkt. Skrótowo więc - tak, jest to okrutne. Jest to problem etyczny. Możesz chcieć od razu przeskoczyć do części o tym, jakie materiały kupować zamiast wełny, nie ma w tym nic złego. Nie będę tutaj epatować zdjęciami i filmami ukazującymi prawdę o przemysłowej hodowli owiec na wełnę, każdy może sobie to w sekundę wygooglować. Ale będę pisać o rzeczach, po których będzie ci… trudno, po prostu.

 

Wełna którą zamawiamy ze sklepów, w 95% pochodzi od owiec strzyżonych na farmach przemysłowych. Sklepy które zdobywają popularność na mediach społecznościowych, jak We Are Knitters czy Wool And The Gang nie miałyby możliwości dokonywać zamówień na tak ogromne zapotrzebowania u lokalnych producentów, których owieczki mają imiona i dostają równie dużo głasków co smakołyków.

 

Owce na farmach są traktowane twardą ręką - na żywca odcina im się skórę w tylnej części ciała, co ma zapobiec kołtunieniu się wełny w tym miejscu. Proces ten nazywa się ‘mulesing’. Filmiki na Youtube są przerażające. 

 

Zwierzęta nie żyją one długo i szczęśliwie - lata przed naturalną śmiercią, kiedy jeszcze mięso będzie ‘zdatne’, wysyła się je do rzeźni. Większość baranów które się rodzą są kastrowane bez znieczulenia i zarzynane na mięso w bardzo wczesnym wieku.

 

Prowadzi się także na farmach takich hodowlę selektywną, co oznacza, że zostawia się przy życiu te owce, które rokują najlepiej pod względem możliwości ‘wytwarzania’ wełny. Ta selektywność, podobnie jak w przypadku każdego gatunku (wiecie na pewno jak podatne na choroby są psy rasowe) sprawia, że ogromnie wzrosła ich podatność na muszycę. 

 

24 godziny przez strzyżeniem to czas kiedy owce zostają na takich farmach pozbawione dostępu do jedzenia, a także wody (!). Ma to sprawić, że podczas samego strzyżenia będą słabsze, wykazujące mniejszy opór.

 

Samo strzyżenie trwa kilka minut. Zwierzę nie jest przyzwyczajane do dźwięku, przedmiotu i zwyczajnie się boi. Do ran, które powstają przy strzyżeniu lgną muchy, często dochodzi do zakażeń.

 

Najwięksi producenci wełny? Australia, Nowa Zelandia, Argentyna. Daleko. Wełna po drodze do Europy trafia do biedniejszych krajów w których jest obrabiana i gdzie szyje się ubrania. Na taką drogę potrzeba wełnę dobrze zabezpieczyć. Dlatego samą wełnę kąpie się w środkach chemicznych.

 

Materiały udostępnione przez organizacje zwierzęce pokazały jednak, że czasem to nie samą wełnę… a żywe zwierzęta kąpie się w chemikaliach.

 

Jeszcze kilka lat temu świat nie przyglądał się tak uważnie temu procederowi. W 2014 roku PETA opublikowała jednak filmik ukazujący pozyskiwanie tkaniny, tzw. angory. Czyli futra z królików, które powinno być golone. Powinno być. Ale w celu zwiększenia zysków, futro wyrywa się, bez znieczulenia.

 

To był pewnego rodzaju przełom. Dłużej nie dało się milczeć, w obliczu rosnącej świadomości konsumentów. Wiele ogromnych sieci odzieżowych wycofało się całkowicie z produkcji ubrań z angory.

 

Uwaga! Nie tylko wełna to włókno pochodzenia zwierzęcego - zaliczamy tu również jedwab (pozyskiwany z kokonów motyli - żywe stworzenia zanurza się w gorącej wodzie). Pamiętajcie też o kurtkach z wypełnieniem z kaczego puchu.

 

2) Które materiały do dziergania są cruelty-free i gdzie można się w nie zaopatrzyć? Jak czytać etykiety produktów i ubrań?

 

Wełnę można zastąpić produktami w 100% pochodzenia roślinnego. Serio. Nie muszą to być sztuczne, nieoddychające materiały, które ‘kulkują’ się po pierwszym praniu i nadają się tylko do wyrzucenia. Opowiem Ci o kilku naturalnych i kilku sztucznych, ale wysokiej jakości włóczkach:

 

Mamy do wyboru kilka opcji:

 

WŁÓKNA NATURALNE CRUELTY FREE

  • BAWEŁNA - naturalne włókno, pochodzi z rośliny (oczywiste oczywistości :). Sweter z włóczki bawełnianej nie będzie aż tak ciepły jak sweter wełniany, ale za to będzie dużo bardziej odporny na mechacenie. Największą zaletą bawełny która sprawdzi się w każdą porę roku jest jej zdolność do wchłaniania i oddawania wody do otoczenia. Nie spocisz się w takim swetrze kiedy zaczniesz się intensywniej ruszać. Do tego, włóczki bawełniane nie będą traciły koloru w praniu. Organiczna bawełna wyróżnia się tym, że do jej uprawy nie stosowano chemicznych środków ochrony roślin i nawozów sztucznych.
  • LEN - uprawiany już od tysięcy lat, z łodyg powstaje bardzo wysokiej jakości przędza czesankowa i tkaniny. Jest błyszcząca, szorstkawa w dotyku, ale przepięknie się ją plecie.
  • BAMBUS - miła w dotyku, nadaje się nawet dla najbardziej wrażliwej skóry, przez co jest idealna np. dla bobasów.
  • KONOPIA - ubrania z konopii są bardzo lekkie, przewiewne, idealne na upały. Oddychają, nie zatrzymują wody, nie niszczą się szybko. Jest delikatniejsza od lnu i wraz z użytkowaniem, staje się coraz bardziej miękka.

WŁÓKNA SYNTETYCZNE

  • LYOCELL - Mało znane, choć wysoko cenione włókno - bardzo wytrzymałe, elastyczne, miękkie. Idealnie sprawdza się w tkaninach mających bezpośredni kontakt ze skórą, posiada właściwości higieniczne, dobrze przepuszcza powietrze, nie powoduje podrażnień skóry ani alergii. Odzież z lyocellu poddana kompostowaniu ulega biodegradacji w przeciągu 6 tygodni. Yep!
  • WISKOZA - genialnie oddychający materiał, przewiewny, chłonący wilgoć. Fantastyczna włóczka na letni sweter. Nie należy jednak prać w wysokich temperaturach, kurczy się. Jest to syntetyczny zamiennik bawełny, dobrze ją imitujący. Wiskoza w czystej postaci będzie matowa.
  • RAYON - sztuczny jedwab. Połyskliwa, delikatna i przyjemna w dotyku.
  • POLIESTER - włóczka bardzo odporna na plamy, sprężysta, niegniecąca się. Nie przepuszcza jednak zbyt dobrze wody i nie jest to przewiewny materiał.
  • AKRYL - syntetyk w najgorszym słowa znaczeniu! To właśnie akrylowe swetry tak ‘strzelają’ przy zdejmowaniu i puszą nam włosy. Nazywany często pseudo-wełną. Często to on właśnie króluje w sieciówkach, bo grzeje równie mocno co wełna a jest dużo tańszy, a w dotyku przyjemnie miękki. To jest właśnie jednak materiał który szybko nam się zużyje i do którego po 2 założeniach będziemy startować z golarką swetrów. Nie za bardzo wchłania też wilgoć, więc potliwość rośnie w takim ubraniu.


    Czy produkcja włókien sztucznych zagraża środowisku? Tak. Nie ma co ukrywać, chemia to chemia. Ale wszystkie te włókna istnieją także jako produkty recyklingu. I to jest super. 

GDZIE KUPOWAĆ WŁÓCZKI CRUELTY-FREE?

 

Pierwsza zasada zakupów: czytamy etykiety. Z rozpiską włókien z poprzedniego punktu powinno Wam pójść raz-dwa. Co nie jest cruelty-free: wełna, jedwab, moher, merino, angora, alpaka. 

 

Podaję teraz listę firm, w których możecie się zaopatrzyć w naturalne włóczki pochodzenia roślinnego i w te syntetyczne / lub z syntetycznymi dodatkami:

 

https://czaszamotac.pl - chyba najprężniej działający polski sklep online z włóczkami. Piękna, przejrzysta strona, wszystko opisane i możliwość kupowania także wzorów (dla początkujących jak ja, którzy muszą mieć instrukcję krok po kroku :). Znajdziecie tam włóczki w 100% bawełniane, jeansowe, mieszkanki i… lyocell - czyli włóczkę z eukaliptusa, a cudownych właściwościach.

 

https://www.e-dziewiarka.pl - ogromny wybór, chociaż strona już leciwa i przyprawia o lekkie palpitacje serca ;) Ale znajdziecie tam, łatwe do odszukania dzięki kategoriom: włóczki w 100% bawełniane, lniane, bambusowe, wiskozowe, kordonki. Z ciekawości sprawdźcie sobie włóczkę Lurex - trochę blasku dla naszego życia.

 

https://www.garnstudio.com/ - bardzo fajna strona, która ma jedną główną zaletę - kiedy wejdziecie w zakładkę „Włóczki - grupy włóczek”, dostaniecie szybki rzut na składy i grubość włóczki z dopasowaniem do rozmiaru drutów.

 

https://sklep-zeberka.pl/ - duży wybór włóczek bawełnianych, lnianych, bambusowych i akrylowych. 

 

https://wloczkiwarmii.pl/ - bawełna, len, bambus i shred - czyli takajakby włóczka :)

 

http://grandmasteryarn.com/index.html - tu natomiast gotowe produkty jak czapki i szaliki, piękne i każdy produkt utkany w duchu ‘w dzisiejszych czasach nie ma potrzeby krzywdzić’.

 

Jeśli czytasz to, a nie mieszkasz w PL:

 

https://www.veganyarn.com/ - tutaj nie ma obawy że czegoś nie doczytasz i przez pomyłkę zamówisz włóczkę z domieszką wełny. Tu wszystko jest wegańskie. Do zakupienia też gotowe produkty, zestawy, wzory.

 

https://www.woolandthegang.com/ - wysyłka na cały świat. Zobacz ich bawełnę, tencel (lyocell) i mixtape (bawełnę + poliester).

 

https://www.weareknitters.com/ - ogromnie popularne modele, mają też zestawy bawełniane i mixtape.


3) Jeśli już nosić wełnę, to pod jakimi warunkami? Jakie są moje sposoby na kupowanie ubrań cruelty-free?

 

Mam kilka postanowień i kilka sposobów na to, by poradzić sobie z problemem włóczek.

 

Chociaż istnieje wełna organiczna - a więc taka w której owce traktowane są w sposób znacznie bardziej łagodny, nie przeprowadza się zabiegu muselingu i nie używa się chemikaliów… to jednak nie udało mi się takiej wełny znaleźć w polskich sklepach. Nie wiem też czy to by mi wystarczyło, taki eco certyfikat. Chyba nie.

 

Co zamiast tego praktykuję - noszę wełnę używaną. Jeśli już wełna została ścięta, wytworzono z niej ubranie i ktoś się tym ubraniem znudził, uważam że to całkiem niezły hołd dla życia takiej owcy, aby w lumpeksie kupić wełniany sweter i nosić go, przedłużyć okres użytkowania tej wełny.

Mam wiele swetrów z drugiej ręki i sprawdzają się świetnie.

Kto umie, ten może kupić swetry, spruć je i... tworzyć nowe, własne wzory. Kto nie umie, ten prosi babcię.

 

Przy temacie zakupów lumpeksowych - warto mieć takie urządzenie jak golarka do ubrań, 5 minut roboty a naprawdę przywraca ciuchom świetność.

 

Nowe rzeczy - tylko i wyłącznie roślinnego pochodzenia.  Zarówno gotowce, jak i półprodukty typu włóczki. 

 

Świadome czytanie metek. Tak wielką nudą kiedyś mi się to wydawało. Tak ważne staje się to dla mnie teraz, kiedy wiem co kryje się za poszczególnymi nazwami.

 

Dla mnie to już ten czas, do tego dojrzałam, aby wybierać produkty, które nie będą obciążeniem dla środowiska, łatwiej rozkładalne.


Chciałabym dotrzeć z tą informacją do większej liczby osób. Tak mało wciąż wiemy o naszych wyborach, jako konsumenci. Wiem za to, widzę to codzień, że coraz więcej osób zaczyna kwestionować swoje utarte schematy zakupowe. Właśnie dla takiej osoby, wahającej się jest ten tekst. Może pomóc. Kliknijcie w przycisk „udostępnij” i poślijcie posta dalej, będę bardzo wdzięczna.

 

Z przyjemnością pocztam o waszych doświadczeniach i poglądach na ten temat. Jak wygląda to u Was? Dziękuję za czas i pozdrawiam.