KOSMETYKI NIETESTOWANE NA ZWIERZĘTACH

KOSMETYKI NIETESTOWANE NA ZWIERZĘTACH

W tym artykule wszystko jest długie. Wstęp długi, argumenty długie, listy długie. Potrzebujesz spokoju i minimum 30 minut na jego lekturę. Obiecuję Ci, że będzie warto i że znajdziesz tutaj sprawdzone treści. ALE MIEJ CZAS.


Możemy mieć na temat testów na zwierzętach zupełnie odmienne zdanie. Wybierając kosmetyki - czy do pielęgnacji, czy do makijażu - liczyć się dla Ciebie może szereg różnych rzeczy: skład, dostępność w drogeriach, cena, wydajność. To, czy kosmetyk był testowany, czy też nie, to często sprawa poboczna. Nie będę Cię dzisiaj przekonywać ani do tego, że testy są dobre, ani że są złe - chcę dać Ci WIEDZĘ. Bo wiedza to jedyny oręż którym watro się posługiwać w merytorycznych debatach. 


Chcę przeprowadzić Cię przez cały ten zamęt informacyjny od początku do końca - tak, żebyś sama mogła ocenić, czy to dla Ciebie istotny aspekt i świadomie podejmować decyzje. Żebyś mogła uzasadnić jaki jest Twój stosunek do tego tematu i zrozumiała, o co cały ten medialny szum ostatnio. Żeby nikt nie mógł Ci zarzucić niedoinformowania.


Żeby dialog między nami - bo przecież tak często jesteśmy po dwóch stronach - żeby ten DIALOG był oparty na solidnych fundamentach badań i faktów. Jeśli więc szukasz tekstu który nie epatuje makabrycznymi zdjęciami i nie ucieka się do argumentu ‘bo zwierzęta to najlepsi przyjaciele człowieka’ to dobrze trafiłaś.


Oczywiście ja sama mam swoje zdanie na ten temat. Osobiście nie argumentuję ani za, ani przeciw testom na zwierzętach per se. Raczej opowiadam się za rozwojem i wykorzystaniem alternatywnych metod. Za wyborem kosmetyków powstających bez krzywdy dla zwierząt, gdy tylko jest to możliwe. Przede wszystkim, jestem za wolnością wyboru, ale w sposób świadomy. Dlatego też uważam za kluczowy DOSTĘP DO INFORMACJI i dlatego też powstał ten tekst.

Ponieważ obecnie dostęp do informacji w zakresie testowania przez firmy kosmetyków na zwierzętach jest praktycznie całkowicie przez nie zniekształcany, przekłamywany i my, jako konsumenci mamy cholernie trudne zadanie, żeby się w tym odnaleźć. A tak nie powinno być. Mamy prawo wiedzieć i być traktowani fair.


Niestety, nie studiowałam na żadnym kierunku który dałby mi 100% wiedzę w kierunku testów klinicznych. Tekst pisałam w oparciu o źródła angielskie, polskie i amerykańskie, do których odniesienia znajdziesz na końcu. Rozmawiałam za to przygotowując się do publikacji z wieloma ludźmi z wnętrza tego biznesu, organizacji handlowych, instytucji medycznych. Przerobiliśmy każdy fragment, czesto się spierając, albo błądząc w sprzecznych informacjach, ale myślę że odwaliliśmy kawał dobrej roboty. Nie spotkałam się z takim tekstem na rynku polskim. Szczerze - nie spotkałam się nawet z czymś podobnym w języku angielskim.


O czym przeczytasz w poście:

  • na czym polegają testy na zwierzętach 

  • jakie są alternatywne metody do testów na zwierzętach

  • poznasz argumenty za i przeciw testowaniu na zwierzętach

  • jakie przepisy obowiązują w Polsce/Europie/na świecie w zakresie testów na zwierzętach

  • jakie ‘kruczki prawne’ wykorzystują firmy kosmetyczne

  • co naprawdę oznaczają certyfikaty na opakowaniach i czy im ufać


NA CZYM POLEGAJĄ TESTY NA ZWIERZĘTACH?

􏰀Istnieje ok. 25 mln substancji chemicznych oraz 􏰀70.000-100.000 związków chemicznych (spisy substancji TSCA, EINECS). Co roku, wprowadza się do badań 􏰀około 2000 nowych substancji.

Szacuje się, że około 100 000 - 200 000 zwierząt cierpi i umiera każdego roku tylko w testach koncernów kosmetycznych na całym świecie (inne dane jakie często się pojawiają, a jest to ogromna różnica - bo od dziesiątek do ponad stu milionów sztuk - podają zbiorczo liczbę zwierząt testowanych także przez koncerny farmaceutyczne). Są to króliki, świnki morskie, chomiki, szczury i myszy. Psów i małp nie wykorzystuje się do testowania kosmetyków, natomiast wykorzystuje się je do testowania innych rodzajów chemikaliów.


SKĄD BIERZE SIĘ ZWIERZĘTA DO TESTÓW?


Ogromna większość zwierząt laboratoryjnych to myszy i szczury, które zostały wyhodowane specjalnie do badań. Prawie połowa psów i kotów (dla testów medycznych) wykorzystywanych w badaniach była hodowana również w tym celu. Hodowle prywatne zwierząt są głównym źródłem dla reszty. Muszą być one licencjonowane przez odpowiednie organy władzy i muszą przestrzegać standardów opieki nad zwierzętami. Niektóre placówki badawcze otrzymują psy i koty ze schronisk, ale podlega to znacznie bardziej rygorystycznym regulacjom niż kiedyś. W wielu przypadkach przepisy państwowe i lokalne zasady zapobiegają temu.

Niektóre zwierzęta, o ile eksperymenty nie były zbyt ciężkie, a po badaniu nie wymagana jest sekcja zwłok, oddawane są później do adopcji. Może pamiętacie, kilka tygodni temu komunikowałam jedną taką akcję adopcyjną. Były to świnki morskie po testach klinicznych. Ośrodki badawcze mają ograniczony czas na znalezienie dla zwierząt domów, po upływie terminu, reszta zwierząt jest usypiana.


RODZAJE TESTÓW NA ZWIERZĘTACH:

  1. badanie toksyczności ostrej - badanie wywodzące się z działu toksykologii zwanej toksykometrią. Chodzi w nim o badanie ilościowych zależności między stężeniem substancji chemicznej a efektem jego toksycznego działania na organizm. Celem badań toksykometrycznych jest określenie bezpiecznych, dla człowieka i środowiska, stężeń substancji toksycznych. Ilościowa charakterystyka działania trucizn pomaga też wyjaśnić mechanizmy ich działania toksycznego i wypracować metody zapobiegania i leczenie zatruć. Toksyczność ostra jest to silne działanie toksyczne, występujące w krótkim czasie po podaniu jednorazowej dawki substancji, lub kilku dawek w ciągu 24 godzin. Toksyczność ostrą ilościowo wyraża parametr LD50, czyli ilość substancji, która wywołuje śmierć połowy populacji badanych zwierząt doświadczalnych. W badaniu toksyczności ostrej monitorowanym parametrem jest zatem śmierć zwierzęcia. Substancję podaje się grupom zwierząt laboratoryjnych drogą dojelitową lub na skórę. Badanie trwa co najmniej 14 dni, w trakcie którego rejestruje się wszelkie przypadki śmierci oraz zmian klinicznych. Obserwacje powinny obejmować: początek wystąpienia, charakter i czas trwania objawów toksycznych Powinny dotyczyć: ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego, oddechowego, sercowo-naczyniowego, pokarmowego, moczowo-płciowego, wyglądu skóry, błon śluzowych i oczu. Po zakończeniu doświadczenia przeprowadza się sekcję zwłok wszystkich zwierząt.
    —> test Draize’a - test na tolerancję błony śluzowej. Jedna z metod badania toksyczności ostrej. Standardowo polega na umieszczeniu 0,5 ml lub 0,5 g substancji na oku lub – rzadziej – skórze unieruchomionego i przytomnego zwierzęcia, a następnie pozostawieniu go w ten sposób przez pewien czas przed spłukaniem i nagraniem efektów.  Umieszczanie testowanych substancji bezpośrednio na oku zwierzęcia może powodować intensywne pieczenie, swędzenie i ból. Powieki zwierzęcia przytrzymuje się klipsami, co uniemożliwia zamknięcie oczu podczas badań. Może to trwać do kilku dni, na tak długo bowiem króliki są unieruchomione. Substancje często powodują owrzodzenia i krwawienia. W przypadku badania podrażnień skóry jest ona uprzednio golona, ścierana, a następnie przykrywana warstwą folii. Następnie zwierzę obserwuje się przez 14 dni na okoliczność wykrycia ewentualnych rumieni, obrzęków, zaczerwień, wydzielin, owrzodzeń, krwawień, zachmurzeń czy wręcz ślepoty. Najczęściej wykorzystuje się króliki albinosy, choć zdarzają się inne gatunki zwierząt. W przypadku nieodwracalnych uszkodzeń oczu lub skóry zwierzę się uśmierca. Jeśli do znacznych podrażnień nie doszło, zwierzę może zostać wykorzystane ponownie. I tutaj uwaga - to bardzo kontrowersyjny test. Wiele starań włożono w to, by złagodzić jego formę. Obecnie, jest to nazwane wytyczną OECD 405. Dziś zwraca sie ogromna uwage na wstepna ocene substancji, m.in. wlasciwosci fizyko-chemiczne substancji (np. przy pH <2 i >11.5, jest zakazane badanie na oko) oraz zastosowanie substancji miejscowo znieczulajacych, aby zminimalizowac bol. Z tego wzgledu trudno porownywac protokol Draiza z zamierzchlych czasow, do obecnych zalecen. Będziemy jeszcze o tym teście rozmawiać później, dlatego też przedstawiam pierwotny jego przebieg.

  2. badanie toksyczności ustalonej dawki - nowsza, bardziej humanitarna metoda toksykometryczna wywodząca się z badania toksyczności ostrej - polega na stosowaniu mniej toksycznych dawek badanej substancji, to znaczy takich, które powodują dające się zaobserwować oznaki toksyczności, ale nie powodują zgonu zwierząt. W pierwszym etapie badań, różne dawki podaje się pojedynczym zwierzętom, szukając ilości substancji wywołującej umiarkowaną reakcję toksyczną. Wybraną w ten sposób dawkę podaje się grupie 10 zwierząt (5 samic i 5 samców) i obserwuje się ich zachowanie oraz stan kliniczny, podobnie jak w metodzie klasycznej, przez 14 dni. Metoda ta pozwala jedynie na określenie prawdopodobnego zakresu dawek odpowiadających LD50. Badania działania drażniącego prowadzi się na nieowłosionej skórze i oczach. W celu minimalizacji cierpień zwierząt doświadczalnych, nie wykonuje się badania na oczach, jeśli stwierdzi się wcześniej działanie drażniące na skórze. Nie bada się również substancji o niskim (<2) i wysokim (>11) pH, gdyż z góry wiadomo, że substancje te będą działały drażniąco.

  3. badanie toksyczności podprzewlekłej i podostrej - celem tych badań jest określenie charakteru działania substancji na narządy i układy organizmu oraz maksymalne dawki nietoksyczne. Badania prowadzi się na dużych grupach zwierząt (najczęściej są to gryzonie - 30 samic i 30 samców) przez dłuższy okres (czas trwania doświadczenia wynosi zwykle ok. 1/10 normalnego okresu życia zwierząt - szczury, myszy – 90 dni, świnie – 1 rok). W czasie badania zwierzętom podaje się codziennie, doustnie ksenobiotyk, przeważnie z paszą. Różnym grupom zwierząt podaje się różne dawki, z których najmniejsza nie powinna wywoływać działania szkodliwego, a największa powinna działać toksyczne, lecz nie powodować śmierci zwierząt. Podobnie jak w badaniach toksyczności ostrej przez cały czas trwania eksperymentu obserwuje się reakcje zwierząt, rejestruje wszystkie przypadki ewentualnych padnięć i zmiany w stanie klinicznym. Określa się czas działania toksycznego, a po zakończeniu doświadczenia wykonuje się sekcję zwłok wszystkich zwierząt (wcześniej uśpionych).

  4. badanie toksyczności przewlekłej - celem tych badań jest ocena długotrwałych skutków stosowania danej substancji w małych ilościach. Prowadzą one do ustalenia stężeń bezpiecznych przy długotrwałym narażeniu, czyli ustalenia największej dopuszczalnej dawki (NDD) oraz największego dopuszczalnego stężenia (NDS) - parametrów istotnych w projektowaniu norm BHP. Testy przeprowadza się analogicznie do badań toksyczności podprzewlekłej, z tą różnicą, że pojedyncze badanie trwa 2 lata. Po zakończeniu obserwacji trzeba wykonać wszystkie badania biologiczne i morfologiczne, jak przy testach na toksyczność podprzewlekłą, a dodatkowo określić efekt kancerogenny (zmiany zachodzące w komórce organizmu, prowadzące do powstania nowotworu).

  5. badanie mutageności - celem tych badań jest ocena zdolności związków chemicznych do wywoływania mutacji w DNA ludzi, a co za tym idzie, ich kancerogenności. Nie wszystkie substancje rakotwórcze mogą być w ten sposób zidentyfikowane, gdyż niektóre z nich przyczyniają się do rozwoju nowotworów nie naruszając genomu komórki. Badanie przeprowadza się na owadach oraz ssakach. Czas podawania substancji w paszy

      • 2 lata

      • Myszy – 1,5 roku

      • Psy, świnie – 5-7 lat (testy medyczne leków)

  6. badanie teratogenności - Badanie szkodliwego wpływu na płód prowadzi się na zwierzętach ciężarnych, najczęściej na gryzoniach. Po upływie okresu ciąży i do trzech miesięcy po niej ocenia się, czy podany ksenobiotyk wywołał wady rozwojowe u płodów. Płody wyjmuje się przez cesarskie cięcie u szczurów na 1 dzień przed porodem, u królików – 2 dni (u 20% samic w grupie nie wykonuje się cesarskiego cięcia). Ocenia się:

      • liczbę płodów po prawej i lewej stronie macicy

      • Liczbę resorpcji

      • Liczbę ciałek żółtych

      • Masę płodów z łożyskiem i bez

      • Długość płodu z ogonem, długość ogona

      • Płeć

      • Deformacje makroskopowe

      • Deformacje szkieletu

      • Liczbę krwiaków

  7. badanie wpływu na płodność i rozrodczość - substancje chemiczne mogą wywierać działanie toksyczne na układ rozrodczy, zaburzając jego funkcje oraz wpływając na kojarzenie, zapłodnienie, poród i karmienie. W celu zbadania toksyczności substancji w tej dziedzinie przeprowadza się standardowo test trzypokoleniowy. Badanym zwierzętom obu płci podaje się ksenobiotyk w dawkach takich jak dla badania toksyczności przewlekłej, przez 2 miesiące, a następnie kojarzy się je. Urodzone potomstwo obserwuje się przez 21 dni, oceniając ich zachowanie i wszystkie parametry biochemiczne, a następnie usypia. W tym czasie pokolenie rodziców dalej jest karmione paszą z dodatkiem badanego ksenobiotyku i po upływie kilku tygodni ponownie doprowadza się do zapłodnienia. Z urodzonego w drugim miocie potomstwa i pokolenia rodziców wybiera się losową grupę, na której kontynuuje się badania. Po dwóch miesiącach podawania im paszy z dodatkiem badanej substancji kojarzy się je i schemat badań powtarza.

  8. badanie działania neurotoksycznego - Jako miarę zaawansowania w rozwoju. Kiedyś przyjmowano stosunek masy mózgu do masy ciała. Wskaźnik taki, wyrażony w procentach, wynosi u lwa 0,11-0,14, u psa ok. 0,2, u goryla ok. 0,8, a u człowieka ok. 2,2-2,5. W przypadku myszy jest on jednak jeszcze wyższy i wynosi 3,2. Obecnie wskaźnik ten zastąpiono tzw. współczynnikiem cefalizacji (Kc), który jest potęgową funkcją masy ciała. Im wyższy współczynnik cefalizacji gatunku, tym łatwiejsze jest przenoszenie wyników na człowieka, ale tym większe są zastrzeżeniu natury etycznej. Metody badawcze stosowane w ocenie neurotoksyczności u zwierząt laboratoryjnych to testy:

    • behawioralne (pomiar spontanicznej aktywności ruchowej (dostarczają informacji o ogólnym stanie zdrowia zwierzęcia), badanie prostych reakcji bezwarunkowych (pozwalają ocenić reaktywność układu nerwowego, ustalić, czy zaburzenia dotyczą sfery ruchowej, czuciowej i określają, jaki rodzaj czucia jest upośledzony) oraz warunkowe reakcje instrumentalne).

    • 􏰀elektrofizjologiczne (rejestruje się i analizuje zjawiska elektryczne zachodzące w tkankach i narządach. Do oceny stanu czynnościowego nerwów obwodowych stosuje się pomiar szybkości przewodzenia bodźców. Technikę potencjałów wywołanych wykorzystuje się do wykrywania zaburzeń czucia i lokalizowania miejsc uszkodzenia w ośrodkowym i obwodowym układzie nerwowym. Najbardziej popularne są badania elektroencefalograficzne).

    • morfologiczne (pozwalają wykryć zmiany morfologiczne tkanki nerwowej w odpowiednio przygotowanych preparatach histopatologicznych).

    • biochemiczne (służą głównie do wyjaśnienia mechanizmów działania toksycznego związku na układ nerwowy. Metody te pozwalają na wykorzystanie oznaczeń biochemicznych, histochemicznych i immunochemicznych do dokładnego umiejscowienia skutków działania ksenobiotyku).


METODY ALTERNATYWNE:

Metody alternatywne w toksykologii dzielą się na trzy szerokie kategorie. Są one nazywane 3R’s (od angielskich słów Reduction, Replacement, Refinement): Redukcja, Zastąpienie, Udoskonalenie.

Rozwinięcie tego podejścia w przystępny sposób obrazuje ten krótki filmik (otworzy się w nowym oknie).

REDUCTION

REDUCTION - zmniejszenie liczby używanych do doświadczeń zwierząt  tak by uzyskiwać pożądane efekty przy użyciu jak najmniejszej liczby zwierząt (metody statystyczne, rachunek prawdopodobieństwa).

Niektóre z rodzaje testów na chwilę obecną nie mogą być przeprowadzone bez udziału zwierząt, przynajmniej w tym momencie. W takich przypadkach naukowcy mogą pracować nad zmniejszeniem liczby zwierząt wykorzystywanych w danym badaniu. Dzięki starannemu projektowi eksperymentu i zaawansowanym technikom statystycznym często można używać znacznie mniej zwierząt i nadal uzyskiwać prawidłowe wyniki.

Udoskonalona metodyka statystyczna dla badań klinicznych stanowi jedną z form redukcji. Dzięki zaawansowanym, komputerowym programom statystycznym, badacze mogą w pełni wykorzystać dane generowane przez każde zwierzę, które wykorzystują do badań.

Innym rodzajem metody redukcji jest ‘dzielenie się’ organami badanych zwierząt. Jeśli jeden badacz studiuje tkankę mózgową szczura, w momencie uśmiercenia zwierzęcia, może zezwolić innym badaczom na używanie nerek, wątroby lub innych części zwierzęcia do własnych badań. Przeprojektowanie badań w celu zebrania jak największej ilości informacji z tej samej grupy zwierząt może również zmniejszyć ilość zwierząt potrzebnych do badań. Ten rodzaj redukcji może być szczególnie skuteczny w zmniejszaniu liczby zwierząt wykorzystywanych w danej instytucji badawczej.

Test LLNA, czyli Test Lokalnych Węzłów Limfatycznych, jest testem in vivo, przeprowadzanym na myszach na działanie uczulające na skórę. LLNA jest alternatywnym podejściem do tradycyjnych testów na świnkach morskich (GPMT), co w porównaniu zapewnia istotne korzyści w zakresie dobrostanu zwierząt. Uważa się, że jest bardziej naukowy i mniej okrutny (mniejsza liczba zwierząt, mniej cierpienia) i znalazł szeroką akceptację naukową i regulacyjną.

Metodą, która wydaje się być najbardziej obiecującą jest testowanie własności drażniących substancji chemicznych (test Draize’a) na gałkach ocznych martwych zwierząt. Początkowo stosowano w tym celu gałki oczne królików, obecnie używa się gałek bydlęcych (pozyskuje się je z rzeźni). Wyniki uzyskiwane w tym systemie są dość zbliżone do wyników uzyskiwanych in vivo. Porównano wartości testu właściwości drażniących określonych substancji otrzymane tą metodą w 12 różnych laboratoriach. Okazało się że 82,7% substancji testowanych było klasyfikowane tak samo we wszystkich laboratoriach. 

Inną metodą pozwalającą na minimalizowanie liczby wykorzystywanych zwierząt do testów jest tzw. test Luepke’go, który wykonuje się na błonie omoczniowo-kosmówkowej zarodka kury.

REPLACEMENT

REPLACEMENT - metody alternatywne (hodowle komórek i tkanek in vitro, modelowanie zjawisk biologicznych). To właśnie wymiana jest tym, o czym większość ludzi myśli, gdy mówi się "alternatywy dla testów na zwierzętach”. Zwierzęta są zastępowane albo metodami, które w ogóle nie angażują zwierząt (bezwzględny zamiennik), albo tymi, które wykorzystują tylko komórki lub tkanki zwierząt (względna wymiana). 

Badania in vitro stanowią cenny model badawczy, są stosunkowo proste i tanie, ale co najważniejsze – dają stabilne, porównywalne i odtwarzalne wyniki, stąd też tak szybki ich rozwój w przeciągu ostatniej dekady.

Jeden przykład zastępczej alternatywy nie jest już uważany za alternatywę - stał się normą. Do XX wieku, gdyby kobieta chciała się dowiedzieć, czy jest w ciąży, musiałaby wykonać test laboratoryjny który kończył się śmiercią królika (Test Chadwick’a). Oprócz królików test można było wykonać także na myszach czy szczurach. Niewielką ilość moczu kobiety wprowadzano do organizmu samicy królika. Po 5 dniach zwierzę zabijano i przeprowadzano autopsję. Jeśli kobieta, której mocz wykorzystano do testu, była w ciąży, w organizmie królika, szczura czy myszy zauważalne były zmiany charakterystyczne dla poczęcia - pobudzone narządy rozrodcze. 

Testy ciążowe w dzisiejszej postaci stały się powszechnie dostępne dopiero od 1978 roku. Początkowo taki test miał dokładność około 80% i przeprowadzało się go aż 2 godziny. Dostępne teraz testy ciążowe pozwalają wykryć (najczęściej w moczu) hormon hCG, którego pojawienie się świadczy o zagnieżdżeniu się jaja płodowego w błonie śluzowej macicy.

Agencje regulacyjne w Stanach Zjednoczonych i Europie zatwierdziły również inny rodzaj testu zastępczego. Wiąże się to z zastosowaniem "skóry syntetycznej”, która może być stosowana zamiast zwierząt do testowania chemikaliów pod kątem działania żrącego na skórę - to znaczy, czy substancja będzie powodować korozję lub poparzenie skóry. Przeprowadza się również przy jej pomocy testy: wystawienia na działanie światła i UV oraz przylepności bakterii .W ostatnich latach opracowano wiele różnych modeli sztucznej skóry, które obecnie są dostępne komercyjnie (np. EpiSkin, EpiDerm, SkinEthic). W tej kategorii wyróżnić można także jeszcze jedną z alternatywne metody testowania, opracowany w USA (Corrositex). Podstawą testu jest odpowiednia biomembrana i chemiczny system kolorymetryczny, który zabarwia się podczas wystawienia go na działanie substancji potencjalnie żrących. Jest to test alternatywny dla testów oceny działania substancji żrących na skórę królika.

Jednymi z najnowocześniejszych, wykorzystywanych w kosmetologii do badania składników kosmetycznych, określania ich bezpiecznych stężeń oraz testowania gotowych produktów kosmetycznych, są hodowle komórkowe. Hodowla komórek prowadzonych in vitro pozwala na namnażanie i utrzymywanie przy życiu komórek pobranych z organizmów ludzkich i zwierzęcych. Hodowle komórkowe prowadzone są w specjalnych warunkach, w ciemności, z dostępem do dwutlenku węgla, w temperaturze 37°C. Komórki do hodowli pobiera się np. podczas zabiegów operacyjnych czy biopsji skóry. Kosmetyk ze swojej definicji jest preparatem, który ma kontakt ze skórą, więc do badań nad takimi preparatami wykorzystuje się najczęściej komórki pobrane ze skóry, zarówno prawidłowe: fibroblasty, keratynocyty, melanocyty, jak i nowotworowe np. komórki czerniaka. Za ich pomocą możemy określać aktywnie, a zarazem bezpiecznie, działające stężenia nowych składników kosmetycznych, mechanizm ich wchłaniania, wpływ promotorów wchłaniania na przenikanie substancji aktywnej i interakcje substancji aktywnej z innymi składnikami kosmetyku. Producent kosmetyku może ściśle kontrolować warunki doświadczalne, a eksperymenty prowadzone przez wyspecjalizowany personel pozwalają na szybkie badania przesiewowe nowo powstałych składników aktywnych. Izolowane fibroblasty, melanocyty oraz keratynocyty służą do badania poziomu uszkodzeń struktur komórkowych (w tym DNA) pod wpływem UV lub stresu oksydacyjnego. W porównaniu z badaniami na zwierzętach, prowadzenie wstępnych badań z wykorzystaniem hodowli komórkowych znacznie ogranicza czas i koszty, co jest niewątpliwą zaletą badań wykorzystujących hodowle komórkowe.

Fototoksyczność jest to toksyczna reakcja, która po wstępnym narażeniu skóry na pewne substancje chemiczne ujawnia się dopiero po wtórnej ekspozycji skóry na UV lub światło widzialne, lub która jest wywoływana przez napromieniowanie skóry po uprzednim układowym podaniu substancji chemicznej. Badania potwierdziły, że testy fototoksyczności na komórkach 3T3 są wysoce specyficzne, czułe i odpowiedne do przewidywania fototoksyczności in vivo.

Do zastąpienia testu Draize'a może okazać się również przydatna metoda EYTEX. EYTEX jest to syntetyczna macierz białek roślinnych, która pod wpływem drażniących substancji ulega zmętnieniu podobnie jak to się dzieje z rogówką. System EYTEX jest polecany jako test skriningowy dla określania toksyczności substancji chemicznych.

Modelowanie komputerowe może również zastąpić niektóre rodzaje wykorzystywania zwierząt. Niektóre testy mogą zostać zautomatyzowane w oparciu o wiedzę o interakcjach chemicznych. 

Naukowcy stworzyli bazę danych z zagrożeniami chemicznymi poprzez przetwarzanie w języku naturalnym dokumentacji przedłożonej Europejskiej Agencji Chemicznej zawierającej około 10 000 substancji chemicznych. Obok tego zidentyfikowali powtórzone testy OECD w celu ustalenia występowania ostrej toksyczności, podrażnienia oczu i skóry, mutagenności i uczulenia skóry. Prawdopodobieństwo, że test zwierzęcy OECD wytworzy taki sam wynik w powtórzonym teście wynosi 78% -96% Rozszerzona baza danych zawierająca ponad 866 000 właściwości chemicznych została wykorzystana jako dane szkoleniowe oraz do modelowania zagrożeń zdrowotnych i właściwości chemicznych. Krzyżowa walidacja danych wykazuje dokładność w zakresie 80% -95% w odniesieniu do 9 zagrożeń zdrowotnych bez żadnych ograniczeń dla testowanych związków. QSAR (Quantitative Structure-Activity Relationship) to metoda modelowania komputerowego, który pozwala przewidzieć właściwości związków chemicznych na podstawie opisu ich struktury (fizyczne, chemiczne, biologiczne aktywność), automatycznie oznacza już na wczesnych etapach potencjalnie niebezpieczne i nieefektywne substancje.

Wiele amerykańskich uniwersytetów, takich jak Harvard, Stanford, czy Yale całkowicie odeszło od eksperymentów na zwierzętach, zastępując je innymi metodami, np. modelowaniem molekularnym. Metody modelowania molekularnego mogą, przy stosunkowo niskich kosztach, przyczynić się do wypełnienia pewnych luk w przedklinicznych fazach procesu projektowania składów końcowego produktu, a przez to obniżyć koszty i ograniczyć konieczność wykonywania testów na zwierzętach.

Zastępuje się także tradycyjnych testów toksyczności i skuteczności na zwierzętach alternatywnymi metodami testowymi opartymi na trójwymiarowych (trójwymiarowych) modelach tkankowych pochodzących z komórek ludzkich. Modele 3-D in vitro są wykorzystywane nie tylko ze względów humanitarnych, ale również dlatego, że w szczególności ludzkie tkanki trójwymiarowe dają więcej fizjologicznie istotnych danych naukowych.

Symulator ludzkiego ciała - SynDaver i SynTissue posiadają unikalny zestaw funkcji, który umożliwia zastąpienie żywych zwierząt, ludzkich zwłok i innych modeli w tych testach. Używa się syntetycznych tkanek ludzkich.

Ludzie mogą zastępować zwierzęta w niektórych rodzajach badań. Badanie wrażliwości skóry na kosmetyki w coraz większym stopniu opiera się na ludzkich ochotnikach. Nie do końca jest to jednak metoda alternatywna - testy na wolontariuszach służą tylko potwierdzaniu prawdziwości deklaracji marketingowych, a nie ocenie bezpieczeństwa. Testy takie wykonuje się u ludzi dobrowolnie zgłaszających się do udziału w badaniu. Określane są mianem „podwójnie ślepej próby”, w których ani osoba poddająca się testom, ani ta, która prowadzi testy, nie wie, czy oceniany preparat jest formą placebo (bazą kosmetyczną pozbawioną składników aktywnych), czy też właściwym preparatem zawierającym składniki aktywne. Badanie, wyglądające podobnie jak testy kliniczne, stosowane w medycynie, powinno udowodnić, że korzystniej na skórę działa preparat zawierający składniki aktywne niż preparat ich pozbawiony. 



REFINEMENT

REFINEMENT - doskonalenie metod doświadczalnych (humanitarne zakończenie badań – przerwanie doświadczeń z chwilą uzyskania odpowiednich danych). 

Wreszcie, w przypadku zwierząt, które poddawane są testowaniu, naukowcy mogą udoskonalić swoje metody, aby zmniejszyć lub wyeliminować ból, stres lub cierpienie oraz aby zwierzęta żyły w bardziej komfortowych warunkach.

Udoskonalenie obejmuje wszystko, co służy zmniejszeniu bólu i dystresu (nieprzyjemne odczucia, jakie niesie ze sobą stres, na przykład bólem, lękiem lub cierpieniem) zwierząt lub poprawie ich samopoczucia. Te alternatywy mogą mieć wiele różnych form. Podanie zwierzęciu odpowiedniego leku na ból jest jednym z przykładów udoskonalenia. Wspomniany wyżej LLNA służy zarówno jako przykład udoskonalenia, jak i redukcji, ponieważ jest mniej bolesny niż poprzednia metoda.

Techniki mniej inwazyjne dla zwierzęcia również mogą stanowić udoskonalenie. Na przykład naukowcy mogą wykorzystywać takie nowoczesne technologie medyczne, jak ultradźwięki lub obrazowanie metodą rezonansu magnetycznego (MRI), aby przyjrzeć się temu, co dzieje się wewnątrz zwierzęcia, nie przeprowadzając operacji na nim.

Udoskonalenie obejmuje również takie rzeczy, jak zapewnienie zwierzętom większych klatek, oferowanie im odpowiednich zabawek do zabawy, aby nie nudziły się i zapewnienie im towarzyszy własnego gatunku (jeśli jest to naturalny stan gatunku).

Granice między tymi kategoriami alternatyw nie zawsze są jednoznaczne. Na przykład niektóre alternatywne metody obejmują stosowanie organizmów niższych w miejsce gatunków wyższych w skali ewolucyjnej. Takie badania mogą wykorzystywać rośliny, mikroorganizmy, zwierzęta bezkręgowe, a nawet kręgowce na wczesnym stadium (na przykład jaja kurze), a nie kręgowce. Podobnie, za alternatywne metody można również uznać użycie żab zamiast ssaków lub myszy zamiast naczelnych innych niż ludzie. Jednak, w zależności od charakteru badania i poszczególnych organizmów - oraz z punktu widzenia zwierząt "niższych" i "wyższych" - takie alternatywne metody mogą być różnie postrzegane jako techniki zastępowania, redukcji lub udoskonalania.


ARGUMENTY ZA PRZEPROWADZANIEM TESTÓW NA ZWIERZĘTACH

Skoro poznałaś już specyfikę samych testów na zwierzętach oraz metod alternatywnych, możemy przejść do dyskusji na temat tego, które z metod są bardziej skuteczne. Uważam, że aby wyrobić sobie swoje własne zdanie, należy najpierw wysłuchać argumentów obu stron. Oto one. Zaczynamy od argumentów zwolenników przeprowadzania testów na żywych zwierzętach.

Aby zrozumieć dlaczego zaczęto przeprowadzać testy na zwierzętach, cofniemy się trochę w czasie - w 1938 roku odkryto, że smoła pogazowa obecna w tuszu do rzęs powoduje ślepotę – Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił Federalną ustawę o żywności, lekach i kosmetykach, sankcjonując tym samym konieczność kontroli wprowadzanych na rynek kosmetyków.

„Metody in vitro nie zastąpią w pełni modelu zwierzęcego w kwestii farmakokinetyki i farmakodynamiki. Testy in vitro są jedynie testem screeningowym, pozwalającym na wstępne potwierdzenie słuszności hipotezy.” - Ten argument pojawia się w większości opracowań internetowych, nie zwraca się jednak uwagi na to, że zarówno farmakokinetyka (dziedzina farmakologii opisująca zmiany stężenia leku lub jego metabolitów w ustroju w czasie) jak i farmakodynamika (zajmuje się mechanizmami działania leków i innych substancji chemicznych na organizm, strukturami wrażliwymi na te działania oraz efektami tego działania - czyli działania pożądane i niepożądane) odnosi się do farmacji, a więc - do testowania leków. Leki podlegają zupełnie innym regulacjom niż kosmetyki. 

FDA (Agencja Żywności i Leków w USA) w dalszym ciągu wspiera przeprowadzanie testów Draize’a twierdząc, że nie opracowano dotąd żadnej alternatywy zaakceptowanej przez większość środowiska naukowego. Brytyjskie Stowarzyszenie Obrony Badań (Research Defence Society) uważa obecną formę testów Draize’a za stosunkowo łagodną; według tej organizacji obecnie stosuje się małą ilość substancji i jest ona wypłukiwana przy pierwszych oznakach podrażnienia. Profesor Andrew Huxley wystosował list do czasopisma naukowego „Nature” w odpowiedzi na artykuł sugerujący, że test Draize’a nie zmienił się znacząco od roku 1940, w którym napisał: Substancje, które ze względu na swą chemiczną naturę mogą powodować poważny ból, nie mogą być badane w ten sposób. Oczny wariant testu Draize’a dopuszcza się tylko wtedy, gdy już wykazano, że środek nie powoduje podrażnienia skóry, zaleca się ponadto wcześniejsze testy in vitro, w tym badanie na wyizolowanym i perfundowanym oku. Pozwolenia na użycie kilku zwierząt udziela się tylko wtedy, gdy przetestowano już jedno zwierzę i przez 24 godziny nie odnotowano żadnego urazu.

„Badań na zwierzętach nie można zastąpić nawet wyrafinowanymi modelami komputerowymi, które nie są w stanie poradzić sobie z niezwykle złożonymi interakcjami między cząsteczkami, komórkami, tkankami, narządami, organizmami i środowiskiem” - to ocena Instytutu Badań nad Zwierzętami Laboratoryjnymi Narodowej Akademii Nauk Stanów Zjednoczonych.

Pojawiają się także argumenty w kategoriach moralności, konieczności i ważności. Kwestia moralna po tej stronie dotyczy konieczności ochrony życia ludzkiego i poprawy jakości życia. Korzyści z zdrowia i dobrostanu człowieka przewyższają koszty cierpienia zwierząt (które jednak należy ograniczyć do minimum) z tego właśnie punktu widzenia. Byłoby niemoralne przeprowadzanie takich testów na ludziach, a więc zwierzęta służą jako nasze stand-ins dla wielu rodzajów badań. Ci, którzy popierają testy na zwierzętach, mogą bardzo dbać o zwierzęta, ale nie umieszczają ich na równym statusie z ludźmi.

Zwierzęta mogą pod niektórymi względami stanowić lepsze przedmioty badawcze niż ludzie. Na przykład wiele gatunków ma stosunkowo krótkie cykle życiowe, więc można je badać przez cały okres ich życia lub przez kilka pokoleń. Co więcej, naukowcy mogą kontrolować pewne aspekty środowiska zwierzęcego - dietę, temperaturę, oświetlenie itd. co może mieć wpływ na efekty badań.

Z badań na zwierzętach historycznie płynęło wiele korzyści dla ludzi (jednak zauważyć trzeba, że głownie mówimy tutaj o leczeniu chorób, nie o produkcji kosmetyków. Podaję ten argument, aby pokazać zakres odkryć, ale pamiętajcie, że nie jest to jednoznaczne z testami kosmetycznymi, choć wykorzystanie różnych substancji mogło się pokrywać w medycynie i kosmetologii).

Niezliczone zabiegi, techniki i technologie medyczne powstały, przynajmniej częściowo, poprzez eksperymenty na zwierzętach. Rozwój immunizacji przeciwko takim chorobom, jak polio, błonica, świnka, odra, różyczka, krztusiec i zapalenie wątroby - wszystkie obejmowały badania na zwierzętach, podobnie jak odkrycie insuliny i badanie cukrzycy. Badania na zwierzętach odegrały również rolę w rozwoju transplantacji narządów, wymiany stawu biodrowego, chemioterapii, rozruszników serca, operacji pomostowania tętnic wieńcowych, ciągłych wysiłków na rzecz zrozumienia i leczenia AIDS i choroby Alzheimera i innych. Substancje działające rakotwórczo na zwierzęta prawie zawsze działają również rakotwórczo na ludzi. Podobny status mają postępy poczynione w medycynie weterynaryjnej, w tym w opracowywaniu szczepionek przeciwko wściekliźnie, parwowirusom i chorobom skóry. 

Niektóre badania na zwierzętach mają na celu opracowanie alternatyw dla wykorzystania zwierząt, tak aby w przyszłości potrzebnych było mniej zwierząt.

ARGUMENTY PRZECIWKO PRZEPROWADZANIU TESTÓW NA ZWIERZĘTACH

Argumenty przeciwko testom na zwierzętach mogą kwestionować moralność, konieczność lub ważność tych badań - to znaczy, czy mamy prawo do wykonywania takich testów, czy potrzebujemy takich testów, i czy testy faktycznie mówią nam coś pożytecznego.

Badanie toksyczności ostrej nie zawsze daje powtarzalne wyniki. W różnych badaniach wykazywano znaczne różnice w wartości LD50, co jest powodem podważania celowości prowadzenia tego typu doświadczeń.

Badanie toksyczności za pomocą ustalonej dawki - metoda ta pozwala jedynie na określenie prawdopodobnego zakresu dawek odpowiadających LD50. Nie definiuje więc ostatecznie tej kwestii.

Testy Draize’a budzą kontrowersje. Krytycy postrzegają je jako okrutne, a także jako nienaukowe ze względu na istotne różnice między okiem królika a okiem człowieka; wskazuje się też, że wizualna ocena efektów ma charakter subiektywny

Historia pokazuje przypadki tych rozbieżności: w 1971 roku, 10 lat przed wejściem w życie w nowoczesnego protokołu Draize’a, toksykolodzy Carrol Weil i Robert Scala z Carnegie Mellon University przesłali trzy substancje do analizy porównawczej do 24 różnych uniwersytetów i stanowych laboratoriów. Badania wykazały znacząco różne oceny toksyczności dla tych samych substancji – przykładowo, gdzie jeden ośrodek nie zaobserwował żadnego podrażnienia, tam inny odnotował podrażnienie poważne. Nie oznacza to jednak, że nowoczesny protokół jest bez wad. W roku 2004 Naukowy Komitet Doradczy Stanów Zjednoczonych ds. Alternatywnych Metod Toksykologicznych przebadał nowoczesny test Draize’a. Odkryto, co następuje:

  • możliwość oceny substancji poważnie drażniącej jako bezpiecznej wynosi od 0 do 0,01%

  • możliwość oceny substancji umiarkowanie drażniącej jako bezpiecznej wynosi od 3,7 do 5,5%

  • możliwość oceny substancji poważnie drażniącej jako umiarkowanie drażniącej wynosi od 10,3 do 38,7%

    Kirk Wilhelmus, profesor Wydziału Okulistyki na Baylor College of Medicine, przeprowadził w roku 2001 kompleksowe badanie ocznego wariantu testu Draize’a. Wykazał, że ze względu na anatomiczne i biochemiczne różnice między okiem ludzkim a okiem królika wnioskowanie o szkodliwym działaniu na człowieka jest poważnie utrudnione. Stwierdził też, że oczy królików są zasadniczo bardziej podatne na drażniące substancje niż oczy ludzi oraz że oczny wariant testu Draize’a z pewnością zapobiega cierpieniu ludzi, jednak przewiduje, że zostanie w przyszłości zastąpiony przez badania in vitro lub inne metody.

Między ludźmi a zwierzętami zachodzi istotna różnorodność, zarówno na poziomie fizjologii, jak i kodu genetycznego. Różnorodność ta nie przeczy istnieniu podobieństw między gatunkami, jednak uznaje się ją często za złudną i wprowadzającą w błąd eksperymentatorów.

Przykłady takich błędów opisała Małgorzata Ścibor w swojej pracy „Korzyści i negatywne skutki przeprowadzania doświadczeń na zwierzętach” (podobnie jak w poprzednim punkcie, na temat argumentów za testowaniem na zwierzętach, dopuszczam tutaj argument o szerszym znaczeniu. Jednak zauważyć trzeba, że głownie mówimy tutaj o leczeniu chorób, nie o produkcji kosmetyków. Podaję ten argument, aby pokazać zakres odkryć, ale pamiętajcie, że nie jest to jednoznaczne z testami kosmetycznymi, choć wykorzystanie różnych substancji mogło się pokrywać w medycynie i kosmetologii):

  • Cyjanek potasu to jedna z najbardziej niebezpiecznych trucizn dla ludzi, w przeciwieństwie do królików, w przypadku których przyjęcie nawet podwójnej relatywnej (proporcjonalnej do masy ciała) dawki tej substancji nie spowoduje zgonu. Podobnie jest z myszami, które mogą połknąć dawkę równą 700% śmiertelnej dawki dla człowieka, bez skutku w postaci śmierci. Kolejną zabójczą dla ludzi trucizną jest cyjanek wodoru. Wystarczą opary, aby zabić człowieka w niecałą minutę, podczas gdy spożycie dużo większej dawki przez owce, jeże czy ropuchy nie wywoła zgonu. Strychnina to następna niebezpieczna dla ludzi trucizna, która może być jednak konsumowana w dużych ilościach przez kurczaki, świnki morskie, małpy długoogonowe czy króliki. Te ostatnie mogą przeżyć po spożyciu nawet 30-krotnie większej, relatywnej dawki, niż dawka śmiertelna dla człowieka. Istotną różnicę pomiędzy zwierzętami a ludźmi obrazuje także wpływ skopolaminy. 5 mg tej trucizny spowoduje śmierć człowieka, podczas gdy psy i koty przeżyją po spożyciu nawet 100 mg. Odmienne działanie można zaobserwować w przypadku witaminy C. Zarówno psy, myszy, szczury, chomiki jak i koty nie potrzebują spożywać tej witaminy, podczas gdy dieta jej pozbawiona mogła- by doprowadzić do wywołania szkorbutu u człowieka. Jednocześnie należy wspomnieć, że sok z cytryny spożyty przez koty lub króliki może doprowadzić do ich zgonu. 

  • Zwodnicze rezultaty przyniosły także badania nad chloramphenicolem, acetylocholiną czy isoprenaliną. Każdy z tych leków, mimo wcześniejszego przebadania na psach, wywołał negatywny wpływ na zdrowie człowieka. Badania leków przeciwnowotworowych także przyniosły odmienne wyniki w przypadku psów i ludzi. Azauridina powoduje zanik szpiku kostnego u psów, podczas gdy organizm ludzki lepiej toleruje tę substancję. Mitoksantryna z kolei nie jest szkodliwa dla psa, ale u ludzi doprowadza do uszkodzenie serca. 

  • Przepisywany kobietom w ciąży w latach 50. i 60. środek na mdłości o nazwie thalidomid doprowadził do wad rozwojowych ponad 10 tysięcy noworodków. Testy na zwierzętach nie wykazały bowiem możliwości wywołania skutków ubocznych. Clioquino, lek przeciwko biegunce stosowany w latach 60. doprowadził do ślepoty, paraliżu a nawet śmierci wielu ludzi, podczas gdy wyniki testów na zwierzętach nie przyniosły negatywnych rezultatów. Taltrimida, lek na padaczkę z lat 80., działał odwrotnie niż zamierzono, bowiem wzmagał napady padaczkowe u pacjentów na nią cierpiących. Przebadany na zwierzętach, lek na serce o nazwie manoplax spowodował z kolei śmierć sporej liczby pacjentów, wskutek czego został wycofany ze sprzedaży w niespełna rok po opatentowaniu.

Przyjrzyjmy się więc przykładom dotyczącym stricte środowiska testów kosmetycznych:

  • Testy na alergie skóry u świnek morskich przewidują jedynie reakcje skóry ludzkiej w 72% przypadków. Połączenie metod alternatywnych opartych na hodowlii komórek pozwala dokładniej przewidzieć reakcje skóry ludzkiej - jest to aż 90% przypadków.

  • Test podrażnienia skóry u królików może przewidywać reakcje skórne ludzi tylko w 60% przypadków. Dla porównania, użycie rekonstruowanej ludzkiej skóry jest w 86% dokładne.

  • Test teratogenności na ciężarnych szczurach, który ujawnia, czy substancje chemiczne mogą zaszkodzić rozwijającemu się płodowi, może wykryć tylko 60% niebezpiecznych substancji. Ale alternatywna technologia komórkowa (EST) ma 100% dokładność w wykrywaniu bardzo toksycznych chemikaliów.

Wyniki testów na zwierzętach trzeba następnie ekstrapolować - przenieść, przetłumaczyć na organizm człowieka. Zachodzi konieczność przewidywania wpływu ksenobiotyków na ludzi w oparciu o wyniki badań, które zostały wykonane na zwierzętach. Trafna interpretacja wyników testów w odniesieniu do ludzi zależy od:

  • wyboru odpowiedniego gatunku zwierząt doświadczalnych

  • właściwie wybranej metody ekstrapolacji wyników

Najprostszą metodą przeniesienia wyników ze zwierzęcia na człowieka jest przeliczenie podanej zwierzęciu dawki na masę ciała człowieka. Metoda ta często jednak nie przynosi zadowalających rezultatów, ma zatem ograniczone zastosowanie.

  • mechanizmy działania toksykologicznego są na ogół zbliżone u ludzi i u innych ssaków; niemniej jednak niektóre gatunki zwierząt są szczególnie wyczulone lub szczególnie odporne, w porównaniu do człowieka, na niektóre toksyny

  • u zwierząt nie jesteśmy w stanie rozpoznać łagodnych działań niepożądanych, takich jak nudności czy ból głowy

  • znaczne różnice we wrażliwości na działanie substancji toksycznych mogą wynikać z różnic w stanie odżywienia organizmu i warunków życia człowieka

  • toksyczność związków chemicznych może być modyfikowana przez różne czynniki zewnętrzne i wewnętrzne, zażywane leki, rodzaj wykonywanej pracy itp.

  • Pomimo że obecnie brak jest badań i serii badań in vitro/ex vivo mogących całkowicie zastąpić badania toksykologiczne wyższego rzędu, np. tych skoncentrowanych na działaniu rakotwórczym, działaniu mutagennym lub szkodliwym działaniu na rozrodczość (CMR), które można zastosować zgodnie z prawem europejskim, mogą być one jednak użyteczne w ramach podejścia opartego na analizie ciężaru dowodów lub jako podstawa do klasyfikacji w ramach CLP, i mogą tym samym, w zależności od przypadku, sprawić, że przeprowadzanie badań na zwierzętach będzie zbędne.

  • Badań na zwierzętach można uniknąć, jeżeli szkodliwe właściwości danej substancji będzie można przewidzieć przy użyciu modeli komputerowych, określanych czasami jako metody in silico, np. stosując koncepcje wykorzystujące QSAR lub SAR. (podobnie jak w powyższym punkcie, mogą być one użyte jako ciężar dowodowy w klasyfikacji CLP).

Analiza odkryć w wyniku prowadzonych doświadczeń na zwierzętach pozwala podważać stanowisko na temat tego, że badania nad zwierzętami były niezbędne dla wszystkich tych odkryć, oraz w jakim stopniu jest to konieczne dla przyszłego postępu medycznego. Część naukowców twierdzi, że bezpieczeństwo jakiejś substancji lub produktu jest dowiedzione ostatecznie dopiero wówczas, gdy przez dziesiątki lat potwierdziły się one na rynku tym, że nie spowodowały skutków ubocznych u człowieka.


Z naukowego punktu widzenia nowe metody mają jeszcze inną istotną przewagę nad testami na zwierzętach. Warunki wyjściowe do badań są ustalone bardzo dokładnie, ponieważ w przeciwieństwie do zwierząt, kultury komórkowe i systemy sztuczne nie są zależne od wahań i zmian samopoczucia, które mają bardzo duży wpływ na wyniki testów. W przypadku zastosowania systemu kultur komórek ludzkich lub systemów sztucznych, ukierunkowanych na warunki ludzkie, można uniknąć problemów z badaniem tolerancyjności.

Przyczyną, dla której nadal testy na zwierzętach są wykonywane jest niewątpliwie chęć zdobycia dotacji pieniężnych. Doświadczenia na zwierzętach dają bowiem eksperymentatorom możliwość publikowania prac badawczych i tym samym wspomagają ich naukowe kariery, umożliwiają rozwój. Mowa tutaj o krajach pozaeuropejskich.

Uznaje się, iż badania na zwierzętach przynoszą także korzyści firmom farmaceutycznym. Eksperymenty tego typu umożliwiają łatwiejsze uznanie substancji jako bezpiecznych, skutkiem czego powstaje szybsza możliwość wprowadzenia ich na rynek, co w istocie często ma negatywne konsekwencje. Powszechny jest stereotyp o tańszym koszcie przeprowadzania testów na zwierzętach (nie jest to prawdą w ujęciu długofalowym).

Odbieranie zwierzętom decyzyjności co do ich losu, odbieranie im praw, to kolejny argument przeciwko. Zwolennicy praw zwierząt twierdzą, że czujące zwierzęta mają prawo do własnego życia; nie należą do nas. W swojej najszerszej formie sprzeciwiają się jakiemukolwiek wykorzystywaniu zwierząt lub produktów pochodzenia zwierzęcego - oznacza to utrzymanie diety wegetariańskiej, nie noszenie skóry ani futra, a także, w najbardziej skrajnym przypadku, nie trzymanie zwierząt jako zwierząt domowych. Zwróćcie uwagę, że te postulaty znacznie wykraczają poza samą tematykę testów na kosmetykach.

„Mamy moralny obowiązek nie powodować niepotrzebnego bólu i niepokoju”. Takie stanowisko niekoniecznie przemawia przeciwko wszystkim testom na zwierzętach - podkreśla się tutaj słowo ‘niepotrzebnego’. Problemem staje się więc decyzja, kiedy test na zwierzęciu będzie rzeczywiście niezbędny.

Podkreśla się trywialność przeprowadzanych obecnie testów kosmetyków - wśród tysięcy dostępnych obecnie formuł tuszu do rzęs, producenci wciąż próbują wprowadzać nowe ‘unikalne’ formuły. Przeciwnicy testów pytają, czy rzeczywiście warto jest uśmiercać i zadawać ból zwierzętom, abyśmy mogli mieć nowy rodzaj tuszu do rzęs? 

Co więcej, podnosi się argument przemawiający za tym, że zwierzęta trzymane w nienaturalnych warunkach lub zwierzęta cierpiące nieustanny ból, trwające w przygnębieniu nie będą dawały dokładnych ani spójnych wyników.

Kończąc tą część, chciałabym jeszcze wspomnieć o argumencie natury gospodarczej - Parlament Europejski w swojej najnowszej rezolucji dotyczącej testów na zwierzętach zauważa, że Europa ma prężny i innowacyjny sektor kosmetyków, który zapewnia około dwóch milionów miejsc pracy i jest największym rynkiem produktów kosmetycznych na świecie oraz podkreśla, że unijny zakaz przeprowadzania testów na zwierzętach w żaden sposób nie zagroził i nie zagraża rozwojowi sektora. Oznacza to, że firmy mogą się w tak samo doskonały sposób rozwijać korzystając jedynie z metod alternatywnych.

Zauważyć można dysproporcję między argumentami ‘za’ oraz ‘przeciw’ - nie wynika ona jednak z celowego pomijania przeze mnie jakichkolwiek argumentów. Starałam się dobrze poznać argumenty obu stron i je tutaj zaprezentować.


STAN PRAWNY TESTÓW NA ZWIERZĘTACH - EUROPA I ŚWIAT

Nie istnieją w obrocie substancje, które nigdy nie były testowane na zwierzętach, od roku 2013 żaden nowy składnik nie został wpisany do rozporządzenia kosmetycznego. Mimo tego, w 80% krajów świata, jak wynika z danych przedstawionych przez Parlament Europejski w maju 2018 roku, wciąż testuje się na zwierzętach, bo to metoda tańsza i mniej czasochłonna.

Kluczowy aspekt, to według mnie zrozumienie jakie prawo obowiązuje w tym zakresie oraz jak firmy omijają jego przepisy. Dopiero to pozwala podejmować świadome decyzje, zgodne z naszymi przekonaniami.

KRAJE UNII EUROPEJSKIEJ

Prawo europejskie zakazuje testowania kosmetyków i półproduktów używanych do ich produkcji na zwierzętach. Zabroniony jest także import takich produktów spoza Europy.

I teraz słuchajcie. Tak jest. Wspaniale, naprawdę wspaniale że udało się osiągnąć ten etap. Ale, są też luki prawne oraz kwestia działalności tych samych marek na innych rynkach. Bardzo proszę jeszcze o skupienie w dalszej części, bo dochodzimy do clue.

Tło historyczne:

Zakaz testowania gotowych produktów wprowadzono w 2004 roku, w 2009 rozszerzono go o zakaz testowania składników, a w 2013 – o zakaz dopuszczania do sprzedaży na rynku unijnym produktów kosmetycznych zawierających składniki testowane na zwierzętach. 

Przemysł kosmetyczny robił wszystko, aby zmodyfikować zakaz na swoją korzyść. Powoływano się np. na regulacje WTO (Światowa Organizacja Handlu), według których zakaz ten byłby dyskryminacją pewnych (w tym przypadku testowanych na zwierzętach) produktów, a tym samym naruszeniem zasad obowiązujących w wolnym handlu. W tym czasie można było wyraźnie zauważyć rozdźwięk pomiędzy Parlamentem Europejskim, który był zdecydowanie za wprowadzeniem zakazu a Komisją Europejską, będącą pod wpływem lobby kosmetycznego. 

Dzięki działaniom ECEAE (The European Coalition to End Animal Experiments) jednym z celów REACH (Registration, Evaluation and Authorisation of Chemicals) stało się promowanie metod alternatywnych do testów na zwierzętach oraz obowiązek dzielenia się informacjami na temat wyników testów.

Najnowsza rezolucja Parlamentu Europejskiego z maja 2018 jest między innymi skutkiem nacisków ze strony konsumentów - według specjalnego badania Eurobarometru 442 z marca 2016 r. 89% obywateli UE zgadza się, że UE powinna uczynić więcej w celu propagowania wiedzy na temat znaczenia dobrostanu zwierząt w skali międzynarodowej, a 90% obywateli UE zgadza się, że ważne jest, aby ustanowić wysokie standardy dobrostanu zwierząt, które są uznawane na całym świecie. O tej rezolucji przeczytacie poniżej.

POZOSTAŁE KRAJE EUROPY ORAZ ŚWIAT

Pomimo pewnych znaczących postępów legislacyjnych na całym świecie wciąż około 80% krajów na świecie umożliwia przeprowadzanie testów na zwierzętach i wprowadzanie do obrotu kosmetyków testowanych na zwierzętach.

W Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie i Rosji testy na zwierzętach nie są obowiązkowe, ale nie są też zakazane.

W USA kosmetyki są testowane, gdy wymaga tego Agencja Żywności i Leków. W praktyce nie wymaga tego tylko w przypadku najprostszych produktów nawilżających, pielęgnujących, myjących. Pozostałe – zawierające składniki aktywne biologicznie czy filtry UV – są klasyfikowane jako leki, a wtedy muszą być testowane.

W maju 2018 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której wezwał polityków wszystkich krajów do wprowadzenia globalnego zakazu testowania kosmetyków na zwierzętach i do zakazu sprzedaży składników na nich testowanych. Unia chce, by takie przepisy weszły w życie do 2023 roku.

Politycy PE są przekonani, że przełomowy unijny zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach wysłał światu silny sygnał na temat wartości, jaką Europa przywiązuje do ochrony zwierząt, i z powodzeniem udowodnił, że możliwe jest stopniowe wycofywanie testów na zwierzętach w odniesieniu do kosmetyków.

Co więcej - i jest to bardzo dosadne sformułowanie:

„PE ponownie stwierdza, że testów na zwierzętach nie można już uzasadniać w odniesieniu do kosmetyków i zwraca się do organów publicznych UE i państw członkowskich o podtrzymanie sprzeciwu społeczeństwa wobec testowania kosmetyków i wspieranie rozwoju innowacyjnych, humanitarnych metod testowania”.

Co to wezwanie ma oznaczać w praktyce? Że politycy europejscy zobowiązują się podjąć konkretne działania dyplomatyczne na rzecz uznania przez ONZ dobrostanu zwierząt za jeden z priorytetów. Zobowiązują się też, że nie dopuszczą do osłabienia obecnie obowiązującego prawa unijnego w tej kwestii przez Światową Organizację Handlu (WHO). PE zwraca się do organów regulacyjnych i firm o ustanowienie systemu monitorowania otwartego na regularne, niezależne audyty w celu zapewnienia, że dostawcy z branży przestrzegają pełnego zakazu.

Parlament Europejski podkreśla, że w Gwatemali, Islandii, Indiach, Izraelu, Nowej Zelandii, Norwegii, Serbii, Szwajcarii i Turcji wprowadzono zakaz testów na zwierzętach; zauważa, że inne kraje, takie jak Korea Południowa i Australia, poczyniły znaczne postępy w kierunku takiego zakazu.

CHINY

Testowanie kosmetyków na zwierzętach jest prawnie nakazane przez chiński rząd w kilku przypadkach. W 2014 roku chiński rząd zniósł nakaz testowania na zwierzętach dla kosmetyków wytwarzanych w Chinach. To duży krok, jednak w przypadku marek spoza Chin nic się nie zmieniło. Warto zaznaczyć, że testy nie są zakazane – zgodnie z prawem  może je przeprowadzać każda chińska marka.

Lokalnie wyprodukowane produkty przez firmy chińskie, na rynek chiński dzielą się na:

  • produkty zwyczajne - nie muszą być testowane, ale nie jest to zakazane.

  • kosmetyki specjalnego użytku (dezodoranty, farby do włosów, kremy przeciwsłoneczne) są testowane na zwierzętach

Nakaz obowiązuje także wszystkie zagraniczne koncerny i firmy, które chcą wejść na rynek Chin i dotyczy produktów takich jak: kosmetyki do makijażu, perfumy, pielęgnacja, manicure, kosmetyki do włosów, farby do włosów, dezodoranty i antyperspiranty, filtry ochronne oraz produkty wybielające. Jeśli więc kosmetyk będzie sprzedawany lokalnie, w sklepie - musi być testowany.

Co więcej, wszystkie marki zagraniczne już obecne w Chinach, obok testów na zwierzętach wymaganych przy wejściu na rynek, wyrażają zgodę na “post market testing” - czyli wyrywkowe kontrole produktów już znajdujących się na półkach.

Wyjątkiem są produkty zagraniczne sprzedawane w sklepach online - tzw. e-commerce transgraniczny. Sprzedaż tym kanałem ograniczona jest wyłącznie do osób fizycznych, czyli: sklep online za granicą - bezpośrednio konsument.

Myśląc o rynku chińskim, trzeba także uwzględnić tzw. specjalne regiony administracyjne. W Chińskiej Republice Ludowej istnieją dwa takie regiony:

  • Hong Kong

  • Makau

Jedynie sprzedaż w tych dwóch specjalnych regionach nie wiąże się z obowiązkiem wyrażania zgody na przeprowadzanie testów na zwierzętach.

Głównym motywatorem wejścia firmy do Chin jest ogromny rynek (chociaż jedynie około 60% zakupów kosmetycznych jest tam dokonywana w sklepach stacjonarnych). Wiele z firm dokonuje więc ekspansji, świadomi kontrowersji związanych z testami na zwierzętach. 

Pamiętam jak jeszcze niedawno w treści oświadczenia opublikowanego przez L’Oreal przeczytać można było, iż „nasza obecność na rynku chińskim podyktowana jest jedynie troską o tamtejszego konsumenta”. Obecnie obowiązuje inna wersja oświadczenia, z mniejszą dawką hipokryzji.

I to właśnie rodzi pewnien dylemat moralny dla osób które nie chcą wspierać firm testujących na zwierzętach - rynek chiński jest ogromny. Firmy które chcą się rozwijać w pewnym momencie swojej działalności spoglądają w jego stronę. Ta sama firma sprzedająca w Europie kosmetyki niestestowane, wyraża jednak zgodę na ich testowanie w Chinach. Czy jest to działaniem fair w stosunku do konsumenta, kiedy na opakowaniu pojawia się symbol cruelty-free? Ja osobiście uważam, że na marki powinno się patrzeć w sposób globalny. Oceniać ich działania przez pryzmat wartości którymi się kierują i tego, czy są w stanie łamać swoje standardy pt. „my nie testujemy” kiedy w grę wchodzi wielomilionowy rynek konsumentów chińskich. 


LUKI W PRAWIE

Jak firmy obchodzą zakaz testów obowiązujący w Europie?


W rezolucji PE czytamy: „w Europie stopień przestrzegania zakazów testowania i wprowadzania do obrotu jest bardzo wysoki; podkreśla się jednak, że brak kompletnej i wiarygodnej dokumentacji w karcie informacji o produkcie w odniesieniu do kosmetyków importowanych do UE z krajów trzecich, w których nadal wymagane są badania na zwierzętach, pozostaje poważnym problemem, któremu należy zająć się w pierwszej kolejności”.

„Producenci przygotowują osobne transze kosmetyków na rynek europejski i na inne rynki. Część kosmetyków testują, a następnie zmieniają jeden składnik lub kolejność składników (proporcje) i formalnie otrzymują nowy produkt, o którym mówią, że jest nietestowany.



Jest jeszcze jedna luka. W przepisach unijnych mowa jest o zakazie testowania na zwierzętach składników, które mają przeznaczenie kosmetyczne. W innych branżach – medycznej, farmaceutycznej, spożywczej – zakazu nie ma. Laboratorium, badając składnik jako medyczny, może stwierdzić, że ma on również zastosowanie kosmetyczne, i dopisać taką informację w dossier. Formalnie testów na cele kosmetyczne nie było”.

 –  Katarzyna Konopa, założycielka grupy na Facebooku Kosmetyki bez Okrucieństwa


Czy firmy sprzedające / wystawiające się w Chinach w jakiś sposób mogą pozostać cruelty-free?


„Targi trwają tylko kilka dni, ale żadna firma nie może przewidzieć, czy jakiś urzędnik nie zleci kontroli ich kosmetyków lub czy klienci o nią nie poproszą. Wystawiając się na targach zgadzają się na to, że ich produkty mogą być testowane na zwierzętach. Nikt ich nie zmusza do udziału w takich wydarzeniach w Chinach, nie bez powodu inne firmy tam nie jeżdżą.


Zauważyłam jeszcze jedną ciekawą rzecz - gdy firma jedzie na targi do Włoch, Dubaju lub Hong Kongu, chwali się tym we wszystkich mediach społecznościowych, robi relacje na Facebooku i Instagramie. Jak jedzie do Chin - udaje, że jej tam nie ma”
— pisze Ewa z Happy Rabbit

Przykład polskiej firmy która wystawiała się na targach chińskich: BELL.


SPRAWDZONE ŹRÓDŁA

Kosmetyki polskie: Happy Rabbit, grupa na FB: Kosmetyki bez okrucieństwa

Kosmetyki zagraniczne: Logical Harmony

Weryfikacja firm polega na zebraniu przez niezależne od koncernów kosmetycznych osoby pełnej deklaracji o nietestowaniu, braku jakichkolwiek powiązań z koncernami przeprowadzającymi te testy, zawierającej także oświadczenia od każdego z dostawców firmy o tym, że testy takie nie są przeprowadzane przez nich ani nie są zlecane innym podmiotom.

https://logicalharmony.net/cruelty-free-vegan-brand-list/ - lista zagranicznych cruelty-free i wegańskich firm

https://logicalharmony.net/cruelty-free-brand-list-pending-brands/
https://logicalharmony.net/cruelty-free-brand-list-grey-area-brands/
- lista zagranicznych niepewnych i oczekujących na weryfikację firm

https://logicalharmony.net/cruelty-free-brand-list-brands-to-avoid/ - lista zagranicznych firm testujących na zwierzętach

Sklepy online (listy z cruelty-free produktami):

http://www.happyrabbitblog.pl/2018/09/mintishoppl-lista-firm-cruelty-free.html

http://www.happyrabbitblog.pl/2018/07/cocolitapl-lista-firm-cruelty-free.html


Sieci drogerii (listy z cruelty-free produktami):

http://www.happyrabbitblog.pl/2017/11/marki-cruelty-free-w-sephora.html

http://www.happyrabbitblog.pl/2017/10/kontigo-lista-firm-cruelty-free.html

http://www.happyrabbitblog.pl/2017/08/curelty-free-douglas.html



Tak - świadomy wybór jest utrudniony. Ale nie jest niemożliwy. Wymaga przejścia się do Rossmana zamiast do lokalnego sklepu. Albo zamówienia kosmetyków z internetu. Z czasem, coraz łatwiej nawigować w tym świecie. Kiedyś już pisałam - świadomość to suka. Nie da się o niej zapomnieć, trudno ją ignorować. 


ZADANIE DOMOWE

Jeśli przeczytałaś z uwagą cały wpis - jesteś legendą. 

Spędziłam nad nim wiele dni, a koncepcję układałam w głowie od miesięcy.


Dlatego proszę, daj mi feedback - powiedz, czy dowiedziałaś się czegoś nowego, jakie jest Twoje zdanie na kwestię testów na zwierzętach, czy czujesz się teraz lepiej wyposażona w wiedzę do podejmowania świadomych decyzji przy zakupach kosmetyków?


Druga sprawa - nie mówmy ludziom jak mają żyć, co mają wybierać i jakimi mazidłami się smarować. Ale szerzmy sprawdzone informacje, dzielmy się WIEDZĄ. Jeśli uważasz ten tekst za wartościowy to podaj go cholera dalej. Mam mały kawałek internetu. Razem możemy więcej.


Dla mnie ważne jest, że teraz mogę odsyłać osoby które piszą do mnie polecając jakiś kosmetyk, o którym wiem, że był testowany wprost do tego tekstu. Wcześniej mówiłam po prostu „dziękuję za polecenie! Niestety nie skorzystam, bo wybieram kosmetyki nietestowane na zwierzętach, ale cieszę się że napisałaś” - i wiecie - to nigdy nie było źle odebrane. Nigdy też nie zdarzyło się, żeby dziewczyna wiedziała jaki jest aktualny status danej firmy i zwykle chciała się dowiedzieć więcej. Musiałam opisywać to wszystko w wiadomościach, teraz czuję się spełniona odsyłając tutaj.


Jeszcze o jednej rzeczy muszę Wam powiedzieć. Kilka miesięcy temu pisałam na ten temat z najpopularniejszą polską blogerką modową. I ja wierzę w dobre intencje ludzi - kiedy napisałam jej, że warto być z ludźmi fair i zaznaczyć, że dany produkt jest testowany na zwierzętach, kiedy pojawiają się o to pytania, po prostu, żeby dać im możliwość realnej oceny - otrzymałam w odpowiedzi screeny jej rozmów z PRem tej firmy. Te same kłamstwa i nic nie znaczące oświadczenia - ale nie znając tematu, wierzy się w nie. Nie mając ogromu zamętu informacyjnego, człowiek łapie się oficjalnego pisma, które brzmi poważnie.


Influencerzy mają ogromne zadanie przed sobą. Przestać przymykać oczy. Warto ich zachęcać do odważnych decyzji - a taką jest właśnie umiejętność mówienia prawdy. BYCIA FAIR. A to już nasze, odbiorców zadanie żeby tego od nich wymagać.


Dlatego też pamiętajcie - nigdy nie atakujcie, zawsze tłumaczcie, proponujcie alternatywy, doradzajcie i inspirujcie. Naprawdę niewiele osób, które były by obojętne na cierpienie zwierząt. W większości są po prostu wprowadzone w błąd.


Nie da się cofnąć już przeprowadzonych testów. Korzystajmy z nich z głową. Bądźmy świadomymi konsumentami którzy w jasny sposób potrafią formułować swoje warunki stawiane firmom. Firmy na to odpowiedzą. Wasz głos, identyfikujący wszelki fałsz jest najsilniejszym orężem zmian. Twój głos.


Bo jak sama widzisz… nie jest to łatwy temat.





TEKSTY Z KTÓRYCH KORZYSTAŁAM PISZĄC TEKST:

http://www.chemia.uni.lodz.pl/kchogin/dydaktyka/toksykologia/pdf/2013/T2.pdf

http://www.hsi.org/issues/becrueltyfree/facts/about_cosmetics_animal_testing.html

http://www.hsi.org/campaigns/end_animal_testing/facts/tests.html

Meredith Cohn (26 August 2010). "Alternatives to Animal Testing Gaining Ground," The Baltimore Sun.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16938465

http://wydawnictwa.pzh.gov.pl/roczniki_pzh/pobierz-artykul?id=20

https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/0278691586900992

http://old.imp.lodz.pl/vitryna/vitryna04/3.%203R_%20Jak%20doszlo%20do%20walidacji%20testu%20fototoksycznosci.htm

https://www.invitrointl.com/wp-content/cache/swift-performance/invitrointl.com/corrositex/desktop/unauthenticated/index.html

http://invitrointl.com/corrositex/

http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.baztech-article-BPP2-0011-0019/c/Olejnik_pol.pdf

https://academic.oup.com/toxsci/article/165/1/198/5043469

http://laboratoria.net/artykul/22788.html

https://noizz.pl/nauka-i-technologia/doktorantka-tlumaczy-nam-dlaczego-testuje-leki-na-zwierzetach/wdxxknz

http://old.imp.lodz.pl/vitryna/vitryna04/3.%203R_%20Jak%20doszlo%20do%20walidacji%20testu%20fototoksycznosci.htm

https://biotechnologia.pl/kosmetologia/hodowle-komorkowe-nowe-narzedzie-badawcze-w-kosmetologii,16696

http://ptf.content-manager.pl/pub/File/Farmacja%20Polska/2010/03-2010/14%20%20Hodowle%20komorkowe.pdf

http://old.imp.lodz.pl/vitryna/vitryna04/3.%203R_%20Jak%20doszlo%20do%20walidacji%20testu%20fototoksycznosci.htm

http://cnb.drirenaeris.com/files/download/8ad983e03a653be

https://www.researchgate.net/publication/290797161_Application_of_MatTek_In_Vitro_Reconstructed_Human_Skin_Models_for_Safety_Efficacy_Screening_and_Basic_Preclinical_Research

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20104997

http://syndaver.com

"Science, Medicine, and Animals", Institute for Laboratory Animal Research, Published by the National Research Council of the National Academies 2004, p. 2

https://echa.europa.eu/documents/10162/13630/reach_factsheet_animal_testing_pl.pdf/842ff718-e6f9-4fbf-b6f8-2cb4c6204b94

MAŁGORZATA ŚCIBOR „Korzyści i negatywne skutki przeprowadzania doświadczeń na zwierzętach” - http://m.wspia.eu/file/21424/28-%C5%9ACIBOR.pdf 

http://www.crueltyfreeinternational.org/why-we-do-it/alternatives-animal-testing

http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//NONSGML+TA+P8-TA-2018-0202+0+DOC+PDF+V0//EN

http://www.foraychina.pl/eksport-kosmetykow-chin-bez-testow-zwierzetach/

http://www.happyrabbitblog.pl

https://logicalharmony.net

https://www.facebook.com/groups/kosmetykiweganskie/ 

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,23770613,w-80-proc-krajow-swiata-testuje-sie-kosmetyki-na-zwierzetach.html