Przepis na Kanelbullar

Przepis na Kanelbullar

Kiedy przyjechaliśmy do Szwecji z Boccą, pierwszą noc spędzaliśmy w gościnie w domu w którym od wejścia pachniało świeżo upieczonymi babeczkami cynamonowymi. To jest uczucie nie do opisania - zejść z promu, jechać wiele godzin i o 2 w nocy natknąć się na tak kojący zapach.

To nasze pierwsze wspomnienie prawdziwych szwedzkich Kanelbullarów. Dzisiaj chcemy oddać hołd tamtej chwili i tym babeczkom, dlatego uwieczniliśmy proces pieczenia krok-po-kroku, tak żeby nawet największym łamagom kuchennym było lżej.

4 października - Dzień Szwedzkiej Bułeczki

Serio, Kanelbullary są tu tak popularne jak w Polsce kiełbasa. Wszędzie można je kupić. Dziewczyna w Informacji Turystycznej zapytana o nie z euforią wykrzyknie 'o tak, my je KOCHAMY!'.

Wiemy jak to jest - sami dopiero za trzecim razem upiekliśmy babeczki bez wtopy, więc nie ma się co wstydzić że się nie jest mistrzem kuchni! Ciasto drożdżowe to wcale nie jest taka prosta sprawa jak mama usiłowała wmówić ;)

Ten przepis kochamy za szybkość wykonania - porównaliśmy kilka innych przepisów i... rety, kto ma czas czekać ponad 2 godziny na wyrośnięcie ciasta, jak w brzuchach burczy?! Uwaga uwaga to nie jest przepis naszego autorstwa - wzięliśmy go od naszej cudnej gospodyni Moosiatko z bloga Mosse's Lazy Kitchen. Jest to przepis idealny - cokolwiek zrobisz źle i tak się uda i będzie pysznie.

 

Gotowi?

 

Składniki na ciasto

400g mąki tortowej

szklanka ciepłego mleka 

25g świeżych drożdży 

4 łyżki cukru kryształ

100g roztopionego masła

szczypta soli

 

Nadzienie

150g miękkiego masła

6 łyżek cukru kryształ (opcjonalnie trzcinowy)

2 łyżki cynamonu

 

Dodatkowo

roztrzepane jajko

cukier perlisty (czy to jest w Polsce dostępne? pewnie gdyby zamiast cukru użyć cukru brązowego, od biedy zwykłego... nie pozwólcie żeby ten szczegół Was odciągnął od przepisu! :)

 

No to do boju!

1. Pokruszone drożdże mieszamy z ciepłym mlekiem oraz cukrem, do rozpuszczenia.

2. Wlewamy to do miski, dodajemy roztopione masło, sól oraz mąkę.

3. Wyrabiamy ciasto aż będzie jednolite i przestanie się kleić (trzeba je wyrabiać na wyczucie, możliwe, że przyda się odrobinę więcej mąki).

4. Formujemy ciasto w kulę, pozostawiamy w misce i przykrywamy ją wilgotną ściereczką. Odstawiamy na niecała godzinę, żeby wyrosło.

5. Po wyrośnięciu zagniatamy ciasto i rozwałkowujemy je na długi prostokąt, około 30cm na krótszym boku. 

6. W międzyczasie czasie wyrabiamy nadzienie. Mieszamy masło z cukrem oraz cynamonem na jednolitą masę, którą potem grubo smarujemy ciasto, po całej długości. Zostawiamy tylko ok 2cm marginesu wzdłuż dłuższego boku (jednego!), które smarujemy roztrzepanym jajkiem, aby ciasto się skleiło.

7. Ostrożnie rolujemy ciasto, począwszy od dłuższego boku, kończąc na marginesie. 

8. Gotowy, piękny rulon kroimy na 2-centymetrowe kawałki (my kroimy na 1-cm bo tego nie doczytaliśmy wcześniej), które układamy w odstępach na blaszce z papierem do pieczenia. Buły trochę wyrosną zatem dobrze dać im odrobinę oddechu między sobą.

9. Bułeczki pieczemy do zarumienienia (niecałe 10min, ale jako że każdy piekarnik jest inny, warto pilnować ciasta!) w temperaturze 250 stopni. U nas przy cieniej pokrojonym cieście było to 7-8 minut.